Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osoba publiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osoba publiczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2010

Uzasadnienie wyroku w sprawie Buzdygan p-ko Wikimedia - aktywny użytkownik forum osobą publiczną

Dostępne jest już pełne uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w sprawie Arnold Buzdygan przeciwko Stowarzyszeniu Wikimedia, prowadzącemu polską edycję encyklopedii internetowej Wikipedia. Jak pisałem już we wpisie „Aktywny użytkownik forum osobą publiczną?” z wyroku tego należy wyciągnąć wniosek, że osoba aktywnie udzielająca się na forum internetowym i przez to znana jego użytkownikom, może być uznana za osobę publiczną. Dziś mamy już tego potwierdzenie.

W uzasadnieniu tego wyroku Sąd Apelacyjny wskazuje:

"W pierwszej kolejności należy podkreślić, że dla oceny obrazy godności decydujące znaczenie ma nie subiektywny odbiór tych określeń przez samego powoda, lecz odbiór obiektywny uwzględniający kontekst, w jakim określenia te zostały użyte. Ten kontekst zaś musi uwzględniać fakt, że powód jest aktywnym uczestnikiem i użytkownikiem wirtualnej przestrzeni, komentatorem bieżących wydarzeń, wypowiada się na różne tematy, a wśród uczestników forów dyskusyjnych jest postacią znaną i rozpoznawalną. W konsekwencji w tak ujętym obszarze aktywności publicznej, w społeczności użytkowników Internetu i uczestników forów dyskusyjnych, powód może zostać uznany za osobę publiczną.”


Z uzasadnienia Sądu Apelacyjnego wynika również, iż aktywny użytkownik forum internetowego już przez wygłaszanie swoich poglądów, zaprezentowanie swego stanowiska, wyraża zgodę na ich ocenę przez pozostałych użytkowników. Biorąc udział w dyskusji na forum internetowym należy mieć na uwadze, że część opinii internautów będzie niepochlebna czy krytyczna.

Sąd Apelacyjny wyraźnie zaakcentował specyfikę języka używanego na forum internetowym, wskazując, iż jest on dosadny, skrótowy, często odbiega od standardów komunikacji obowiązujących w społeczeństwie. Zdaniem Sądu Apelacyjnego powyższego sprawia, iż również wulgaryzmy, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, są akceptowane i często używane.

Z powyższego można wyciągnąć wniosek, iż ocena, czy konkretne wypowiedzi naruszają dobra osobiste musi być dokonywana przy uwzględnieniu specyfiki komunikowania się w Internecie oraz faktu, iż użytkownik forum biorąc udział w dyskusji internetowej, akceptuje jej konwencję.

Pełne tekst uzasadnienia Sądu Apelacyjnego dostępny jest tutaj (wyrok z 17 listopada 2009, I Aca 949/09).

wtorek, 16 czerwca 2009

Urzędnik samorządowy osobą publiczną, czy nie?

Dzisiejsza "Rzeczpospolita" donosi o zakończeniu procesu toczącego się pomiędzy Janem G. - byłym radnym a obecnym dyrektorze Zarządu Gospodarki Lokalowej w Radzyniu Podlaskim, a wydawcą „Tygodnika Lokalnego Wspólnota Radzyńska”.

Przedmiotem sporu było opublikowanie na łamach Tygodnika tekstu „Szef jednej z radzyńskich instytucji w biały dzień sikał w centrum miasta”. Dziennikarz na podstawie zeznań świadków opisał nieobyczajne zachowanie Jana G. po dożynkach, oparł się również na własnych obserwacjach, kiedy dwa dni później spotkał go pijanego, oddającego mocz na jednej z ulic na oczach przechodniów. Cały tekst zilustrowany był zdjęciem przedstawiającym sylwetkę dyrektora od tyłu. W tekście powód występował jako „pan X”.

Wydawca Tygodnika przekonywał, że działał w interesie publicznym, opisując niegodne zachowanie byłego radnego i dyrektora jednej z ważniejszych instytucji w mieście.

Sąd Okręgowy oddalił pozew Jana G., uznając, że dziennikarz dopełnił wymogów szczególnej staranności i rzetelności przy pisaniu artykuł, opierając się na relacjach świadków i własnych obserwacjach. Sąd Okręgowy uznał, że artykuł napisany był w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz w celu napiętnowania społecznie nagannych zachowań.

Wyrok Sądu Okręgowego został zmieniony przez Sąd Apelacyjny w Lublinie, który uznał, że publikacja narusza dobra osobiste Jana G. i identyfikuje go w środowisku. Zdjęcia przedstawione przez redakcję nie dowodzą, że faktycznie zachowywał się nieobyczajnie. Skoro dziennikarz przyznał, że obserwował go przez pół godziny, to powinien zrobić fotografie niepozostawiające wątpliwości. Zeznania świadków Sąd ocenił jako niewiarygodne, bo pochodzące od osób skonfliktowanych z Janem G. Nadto Sąd Apelacyjny wskazywał, że Jan G., w chwili, gdy zrobiono mu zdjęcia, nie był osobą publiczną, zatem jego życiu prywatnemu przysługuje większa ochrona. Sąd wskazywał, że urzędnika ZGL nie można uznać za wysokiego rangą urzędnika samorządowego. Dodatkowo Sąd podkreślił, że nie każde niegodne zachowanie osoby publicznej (np. incydenty alkoholowe), nawet jeśli nastąpiło publicznie, musi znaleźć odzwierciedlenie na łamach prasy. Takie zachowanie musi mieć bezpośredni związek z działalnością zawodową i publiczną opisywanego. Krytyka zjawisk natomiast nie może polegać na opisywaniu zachowań prywatnej osoby w sposób pozwalający na jej identyfikację.

Na podstawie przedstawionego przez „Rzepę” stanu faktycznego nie mogę zgodzić się z argumentami Sądu Apelacyjnego. Jan G. jako były radny a obecny urzędnik samorządowy dla mieszkańców Radzynia Podlaskiego jest osobą publiczną – pozostaje na stanowisku samorządowym, pełni służbę w celu zaspokajaniu potrzeb mieszkańców Radzynia, pobiera wynagrodzenie z publicznych pieniędzy, uzasadnione jest więc większe niż w stosunku do przeciętnego mieszkańca Radzynia zainteresowanie nim społeczeństwa. Jan G. jako osoba powiązana z lokalną władzą narażony jest zatem na kontrolę i krytykę przez lokalne środki masowego przekazu. Kontrola ta nie musi dotyczyć wyłącznie kwestii bezpośrednio związanych z jego działalnością zawodową, jeżeli jego zachowanie w życiu prywatnym może oddziaływać na postrzeganie przez społeczeństwo jego funkcji samorządowej.

W moim odczuciu w omawianym stanie faktycznym zachowanie Jana G. może rzutować na społeczną ocenę jego działalności jako byłego radnego a obecnego urzędnika samorządowego. W końcu od kogo, jak nie od lokalnych urzędników samorządowych, społeczeństwo ma prawo oczekiwać poprawnego zachowania w centrum miasta? Gdyby przyjąć, że opisywane zachowanie Jana G. miało miejsce, piętnowanie tego zachowania na łamach lokalnej gazety byłoby jak najbardziej uzasadnione.

Reasumując, uważam, że Sąd Apelacyjny w Lublinie niewłaściwie ocenił Jana G. jako osobę co najwyżej powszechnie znaną, a nie osobę publiczną. Osobą powszechnie znaną może być miejscowy artysta, aktor albo piosenkarz. Urzędnik samorządowy, w tym w szczególności były radny, jest osobą publiczną.

Sąd nieprawidłowo również uznał, że tego typu zachowanie nie zasługuje na piętnowanie przez lokalne media. Jeżeli takie zachowanie miało miejsce, a materiały zostały zebrane w sposób rzetelny, media mają prawo, a nawet obowiązek o tym informować.