Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proces. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proces. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2009

Rusza proces "o Bolka"

W najbliższy wtorek 24.11.2009 r. odbędzie się pierwsza rozprawa w sprawie o ochronę dóbr osobistych, jaką Lech Wałęsa wytoczył Lechowi Kaczyńskiemu za wypowiedź udzieloną w telewizji Polsat, iż Wałęsa był agentem o pseudonimie "Bolek". Wałęsa domaga się nakazania Kaczyńskiemu odwołania powyższych słów oraz zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 100.000 zł. Cał atreść pozwu znajduje się tutaj.

Żeby wygrać proces Kaczyński będzie musiał udowodnić, że jego wypowiedź nie była bezprawna, czyli przedstawić dowody wykazujące, że Wałęsa rzeczywiście był agentem Bolkiem. Z informacji podawanych przez serwis Gazeta.pl wynika, że stanowisko pozwanego w tej sprawie jest jeszcze nie znane. Do akt nie wpłynęła jeszcze odpowiedź na pozew.

W kontekście wyroków sądów lustracyjnych wydaje się, że sprawa zostanie rozstrzygnięta na korzyść Wałęsy. Moją uwagę zwrócił jednak fakt, że w pozwie nie zostały złożone żadne wnioski dowodowe na okoliczność krzywdy Wałęsy, uzasadniające zapłatę zadośćuczynienia.

O szczegółach sprawy z pewnością będę pisał.

poniedziałek, 20 lipca 2009

Schetyna pozywa Ziobrę - dzień pierwszy

W dniu dzisiejszym odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie Grzegorza Schetyny przeciwko Zbigniewowi Ziobrze. O tle sprawy pisałem we wpisie pt. "Schetyna pozywa Ziobrę" w maju tego roku. Obawiałem się wówczas, że proces będzie przede wszystkim medialnym przedstawieniem mającym na celu promocję obu polityków, a argumenty prawne zejdą na dalszy plan. Okazuje się jednak, że póki co moje obawy okazały się niepotrzebne. Na rozprawę żadna ze stron się nie stawiła, zasłaniając się obowiązkami służbowymi. Stawili się natomiast pełnomocnicy stron. Sąd odniósł się do wniosku pełnomocnika Ziobry o odrzucenie pozwu z uwagi na to, że byłego ministra sprawiedliwości chronił immunitet poselski, a obecnie chroni go immunitet europosła. Zdaniem pełnomocnika Ziobro krytykując rząd (i Schetynę - dopisek mój) działał w ramach immunitetu, a powód nie przedłożył zgody Parlamentu Europejskiego na pociągnięcie Ziobry do odpowiedzialności. Sąd nie podzielił tego stanowiska, oddalając wniosek. W uzasadnieniu sąd wskazywał, że korzystanie z immunitetu dotyczy wyłącznie działalności poselskiej, a wywiad udzielony Radiu Maryja, który jest powodem wytoczenia powództwa, taką nie jest.

Mnie w tej sprawie bulwersuje niestawienie się obu panów na dzisiejszą rozprawę. Jej termin jest już znany od kilku długich tygodni, obaj panowie mogli dostosować swoje kalendarze do niego. Schetynie jako głównemu zainteresowanemu powinno zależeć na sprawnym zakończeniu sprawy, a jego nieobecność tylko przedłuży postępowanie. Z kolei Ziobro jako prawnik i były Minister Sprawiedliwości powinien szanować czas sądu, wiedząc jak sądy są obłożone pracą.

Nieśmiało nasuwa mi się wniosek, że jedynym celem obu panów było uzyskanie medialnego szumu wokół siebie i swoich ugrupowań przed wyborami europejskimi. Gazety pisały o wypowiedzi Ziobry, pozwie Schetyny, cytowały obu polityków. Cel został osiągnięty. Po wyborach szkoda czasu na proces, proponuję więc złożyć zgodny wniosek o zawieszenie postępowania do następnych wyborów. Sąd powinien taki wniosek uwzględnić. Podjęcie postępowania i wyznaczenie rozprawy dopiero w czasie następnej kampanii wyborczej sprawi bowiem, że obie strony z pewnością stawią się osobiście i będą aktywnie uczestniczyć w rozprawie.

środa, 3 czerwca 2009

Wyrok w sprawie "Edyta Górniak: Bez cenzury"

Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w toczącej się od 2005 r. sprawie z powództwa Edyty Górniak przeciwko Piotrowi Krysiakowi, na mocy którego Krysiak ma przeprosić Górniak za podanie o niej nieprawdy w książce pt. „Edyta Górniak: Bez cenzury”, przeprosiny mają zostać opublikowane w Gazecie Wyborczej i Super Ekspressie. Sąd nakazał również zapłatę przez Krysiaka 10.000 zł na cel społeczny oraz zwrot kosztów procesu w kwocie 15.000 zł. Nadto sąd nakazał zakaz rozpowszechniania książki w części dotyczącej życia prywatnego powódki i jej wizerunku. Zdaniem Sądu Krysiak podając nieprawdę, naruszył prawo do prywatności Edyty Górniak, jej cześć i dobre imię.

Krysiak w toku procesu wskazywał, że rzetelnie przedstawił dostępne informacje o artystce i podkreślał, że niekiedy sama Górniak zabiegała o zainteresowanie mediów swoim życiem, co miało przekładać się na frekwencję na jej koncertach i sprzedaż płyt.

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Maria Piasecka podkreśliła, że każdy ma prawo do ochrony życia prywatnego, także powódka. Za naruszające prywatność uznała informacje o dzieciństwie, relacjach z rodzicami, a zwłaszcza z ojcem, związkach z mężczyznami, próbach samobójczych, miejscu zamieszkania, sytuacji finansowej. Jednocześnie sędzia podkreśliła, iż ochronie nie podlegają informacje o życiu zawodowym artystki, dlatego Krysiak nie naruszył prywatności powódki, opisując początki jej kariery, nakłady płyt i ich oceny, kulisy konkursu Eurowizji.

Najbardziej zaskakujący w ustnym uzasadnieniu wyroku jest dla mnie fakt, że według Sądu bezprawności nie wyłącza, iż część informacji powódka mogła ujawnić sama. Według informacji podawanych przez środki masowego przekazu (m. in. Gazetę Prawną) zdaniem sędzi Piaseckiej: "pozwany nie wykazał, które informacje ona sama upubliczniła, a jeśli tak, to czy w autoryzowanych wywiadach".

Z uzasadnienia tego wynika zatem, że wykazując brak bezprawności w publikowaniu informacji z życia prywatnego, nie wystarcza wykazanie, że dana osoba publiczna ujawniła informacje ze swojego życia prywatnego mass-mediom. Konieczne jest udowodnienie, iż informacje te zostały ujawnione w autoryzowanych wywiadach.

Jak wiadomo dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio opublikowana. Autoryzacja dokonywana jest jednak wyłącznie wówczas, gdy osoba udzielająca wypowiedzi sobie tego zażyczy.

Przyjmując więc, iż przedstawiony przez sędzię Piasecką pogląd co do konieczności wykazywania przez pozwanych w sprawach o naruszenie prywatności stałby się powszechnie obowiązujący, osoby publiczne w prosty sposób mogłyby unikać ryzyka, iż informacje te będą „bezkarnie” powielane. Wystarczyłoby, że nie autoryzowałyby swoich wywiadów dotyczących życia prywatnego i według koncepcji sędzi Piaseckiej każde powtórzenie tej informacji w środkach masowego przekazu byłoby bezkarne. Koncepcja ta nie może zasługiwać na uznanie.

Innym problemem, jaki wynika z tego poglądu, jest możliwość udowodnienia przez pozwanego, że wypowiedź, na którą pozwany się powołuje, wykazując brak bezprawności, była przez powoda autoryzowana. Taki obowiązek byłby praktycznie niemożliwy do wykonania przez pozwanych, chyba że pozwani masowo zaczęliby powoływać na świadków redaktorów naczelnych mediów, na łamach których dana osoba publiczna ujawniła informacje ze swojego życia prywatnego, bądź dziennikarzy przeprowadzających dany wywiad. Wydaje mi się więc, iż sędzia Piasecka nie przemyślała dostatecznie tego argumentu i mam nadzieję, że w sprawach o naruszenie prywatności nie stanie się on powszechnie obowiązujący.

środa, 27 maja 2009

Schetyna pozywa Ziobrę

Kilka dni temu media informowały o powództwie o ochronę dóbr osobistych, jakie Grzegorz Schetyna, obecny minister SWiA wytoczył Zbigniewowi Ziobrze. Powodem wytoczenia powództwa jest wypowiedź Ziobry dla Radia Maryja z 17 marca, w której Ziobro mówił na temat Schetyny m.in., że: "z całą pewnością jest taką ciemną postacią, nie szarą eminencją, a ciemną postacią tego rządu" oraz „człowiekiem, o którym się mówi, że odpowiada za wszystkie takie ciemne sprawki, które są związane m.in. z nadużywaniem służb specjalnych przeciwko opozycji", a także nazwał go "człowiek od brudnych zadań, jego postać jest szczególna, więc jeżeli jest ktoś z nim związany, to rzeczywiście może potem cieszyć się później poczuciem bezkarności, takie są podejrzenia" (wypowiedzi Ziobry cytuję za Gazetą Prawną) .

Schetyna domaga się przeprosin na antenie Radia Maryja, Radia Zet oraz na łamach Gazety Wyborczej i zasądzenia od Ziobry zadośćuczynienia w kwocie 30 tysięcy złotych na fundację Ewy Błaszczyk „Akogo”.

Jak podawała Gazeta Prawna „Ziobro powiedział, że z "przyjemnością" czeka na proces, ponieważ będzie mógł w jego trakcie wykazać, iż liderzy Platformy wykorzystują organy państwa do walki politycznej.” Według GP Ziobro zamierza powołać na świadków m.in. premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Z wypowiedzi Ziobry wynika, iż w trakcie procesu zamierza wykazać naciski na organy państwa.

Czytając wypowiedzi Ziobry na temat jego „taktyki” procesowej odnoszę nieodparte wrażenie, że proces szybko zamieni się w przedstawienie polityczne. Zbigniew Ziobro, żeby skutecznie odeprzeć roszczenia Schetyny powinien wykazać, iż jego słowa nie były bezprawne. W tym przypadku sprowadzać się do będzie do wykazania, iż zarzuty, które postawił Schetynie, mają odzwierciedlenie w faktach, a więc są prawdziwe. Z drugiej strony taki proces jest dla polityka pokroju Ziobry świetną okazją do realizacji własnych celów politycznych, w tym w szczególności zainteresowania mediów swoją osobą. Ze strony Ziobry spodziewałbym się więc potoku słów, wielu wniosków dowodowych, których celem będzie głównie polityczna walka z Platformą Obywatelską, a dopiero w drugiej kolejności dowodzenie braku bezprawności słów Ziobry. Przewodniczącego składu sędziowskiego czeka więc trudne zadanie, aby proces nie przekształcił się w przedstawienie dla mediów.

Odnosząc się natomiast do roszczeń Schetyny, po pierwsze uderzyła mnie kwota żądanego zadośćuczynienia – 30.000 zł to nie mało. Schetyna powinien wykazać, dlaczego ta kwota jest odpowiednia do poniesionej krzywdy, a co za tym idzie powinien skupić się na udowodnieniu krzywdy. Powinien przekonać również Sąd, że przeprosiny na łamach Radia Zet i Gazety Wyborczej są adekwatne do naruszenia. Z informacji prasowych wynika bowiem, iż roszczenie dotyczy wyłącznie wypowiedzi wyemitowanej na antenie Radia Maryja, wydaje się więc, że ewentualne przeprosiny powinny być wyemitowane wyłącznie na antenie tego radia.

Na rozpoczęcie procesu musimy pewnie poczekać parę miesięcy. Jeżeli proces będzie czymś więcej niż tylko przedstawieniem politycznym, być może poświęcę mu jeszcze miejsce na blogu.